Straż Graniczna opuściła Karkonosze

Zlikwidowano ostatnią górską placówkę pograniczników w Karkonoszach.
Funkcjonariusze Straży Granicznej opuścili wczoraj Karkonosze. Zlikwidowano ostatnią górską placówkę pograniczników na przełęczy Okraj. Dwudziestu strażników granicznych przeniesiono do pracy w Lubawce.

Podczas krótkiej uroczystości z budynku strażnicy zdjęto tablicę informacyjną straży granicznej. Trafi ona do izby pamięci Łużyckiego Oddziału Straży Granicznej, zaś obiekt zostanie przekazany właścicielowi – Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji. To na razie nie ma pomysłu na jego zagospodarowanie, najprawdopodobniej zostanie więc sprzedany.

– Zajmie się tym Agencja Mienia Wojskowego. Jeśli uda się znaleźć nabywcę, 80 procent uzyskanej ze sprzedaży sumy zasili budżet straży granicznej – informuje kpt. Joanna Woźniak, rzecznik prasowy Łużyckiego Oddziału Straży Granicznej z Lubania.
Budynek strażnicy powstał w latach 30. ubiegłego wieku jako komora celna. Tuż obok biegł bowiem przemytniczy szlak zwany tabaczaną ścieżką.

Według Mirosława Góreckiego, burmistrza Kowar, na których terenie znajduje się przełęcz Okraj, zlikwidowana strażnica może stać się popularnym pensjonatem lub schroniskiem. Tę funkcję zresztą w planach zagospodarowania przestrzennego zapisał dla niej kowarski samorząd.

Górecki świetnie zna ten obiekt. Zanim został burmistrzem, był żołnierzem Wojsk Ochrony Pogranicza, potem oficerem straży granicznej. Przez 20 lat pilnował granicy w rejonie przełęczy, był też komendantem zlikwidowanej strażnicy.

– Na początku lat 90. zorganizowałem tutaj pokoje gościnne. Każdy mógł się w nich zatrzymać. Przez kilka lat cieszyły się dużym powodzeniem – wspomina burmistrz.
Jego zdaniem warto tu przyjechać nie tylko ze względu na bliskość do Czech i wspaniałe widoki, ale także ze względu na szlaki piesze i rowerowe, a zimą trasy do uprawiania narciarstwa biegowego. Wkrótce w Kowarach rozpocznie się budowa dużej stacji narciarstwa alpejskiego, co znacznie podniesie atrakcyjność turystyczną miejscowości.

Straż graniczna wyprowadza się z górskich placówek od kilku już lat, zanim jeszcze przystąpiliśmy do strefy Schengen. Zrezygnowano bowiem z ochrony granicy bezpośrednio na jej linii. Funkcjonariusze nie wychodzą już na piesze lub narciarskie patrole, przesiedli się do samochodów i bardziej przypominają formację policyjną. Placówki straży przenosi się do miast, skąd wygodniej wyjeżdżać na patrolowane drogi.

W Karkonoszach pogranicznicy opuścili już strażnicę w rejonie Odrodzenia i placówkę w Śląskim Domu, tuż przy drodze na Śnieżkę.

Mimo zmiany zadań, stan osobowy Łużyckiego Oddziału Straży Granicznej zmienił się tylko nieznacznie. Przybyło nawet ok. 30 funkcjonariuszy i obecnie służy w nim ponad 800 osób.
Siedzibą oddziału cały czas pozostaje Lubań, a placówki istnieją jeszcze w Zgorzelcu, Lubawce, Bogatyni, Czerniawie-Zdroju, Zawidowie i Szklarskiej Porębie. Te trzy ostatnie także są przewidziane do rozformowania.

– Ze Szklarskiej Poręby funkcjonariusze przeniosą się do Cieplic. Trwa tam właśnie remont nowej placówki. Zaś strażnicy z Czerniawy i Zawidowa zostaną przeniesieni do Lubania. Stanie się to jeszcze w tym roku – tłumaczy kapitan Joanna Woźniak.

Obiekty zostaną przekazane do dyspozycji wojewodzie dolnośląskiemu.

Rafał Święcki – POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl

Dodaj komentarz