Oskarżeni w sprawie ścieżki rowerowej niewinni

Ścieżka rowerowa już nadaje się do ponownego remontu. Niewinni – taki wyrok usłyszeli dzisiaj zasiadający na ławie oskarżonych w sprawie nieprawidłowości przy budowie ścieżki rowerowej na Perłę Zachodu w Jeleniej Górze. Sprawa toczyła się prawie 4 lata. Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze nie pozostawił suchej nitki na prokuraturze.

– Ścieżka została wybudowana zgodnie ze sztuką budowlaną, a prace zastępcze – mówił sędzia Marek Gajdecki. Powołał się przy tym na opinię biegłego, wydaną podczas trwania procesu.

Sprawa dotyczy budowy ścieżki rowerowej, otwartej w 2003 roku. Prokuratura oskarżyła Jerzego Bigusa, zastępcę dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Jeleniej Górze, wykonawcę Andrzeja Mellera oraz kierownika budowy Edwarda Matoryna. Śledczy zarzucali im, że podczas budowy wielokrotnie dochodziło do odstępstw od projektu i użyto materiałów gorszej jakości. Przez to – zdaniem śledczych – miasto straciło ponad 200 tys. złotych.

Sąd obalił dzisiaj wszystkie argumenty prokuratury w tej sprawie, uniewinniając całą trójkę. Uzasadnienie wyroku trwało blisko godzinę. – Materiały zastępcze użyte podczas budowy nie były gorszej jakości, a ich trwałość często przekraczała trwałość tych, które zaproponowano w projekcie – mówił sędzia Marek Gajdecki. Przykładem mogą być choćby spojenia murów oporowych. Szczeliny między kamieniami wypełniono ziemią. Dzięki temu, odprowadzana jest woda. Gdyby zastosowano spojenia z cementu (tzw. fugi) byłaby konieczność budowy dodatkowych przepustów. A i tak istniałoby zagrożenie, woda nie zostanie całkowicie odprowadzona, co spowoduje szybkie zniszczenie murów.
Identycznie w przypadku zamontowania betonowych rynien odprowadzających wodę (miały być rynny z kostki brukowej). Sąd uznał, że wykonane zostały z trwalszego materiału. Z kolei wykonane zwężenia drogi były konieczne a projektant ich po prostu nie przewidział. Argumentów było znacznie więcej.

– Jedynym winnym w tej sprawie był czas, gdyż przekroczenie terminów przy oddaniu inwestycji groziło utratą unijnych pieniędzy – mówił sędzia Gajdecki. – Dlatego też w kilku przypadkach zastosowano materiały zastępcze, bo ich montaż był znacznie szybszy.
Sędzia też zauważył, że żaden z rzekomo pokrzywdzonych nie chciał wystąpić w sprawie w roli oskarżyciela posiłkowego: Józef Kusiak i Zofia Czernow (gmina Jelenia Góra), Edward Dudek (gmina Jeżów Sudecki) ani przedstawiciel funduszu Phare. To oznacza, że nie czuli się pokrzywdzeni.

Nie znalazły potwierdzenia też sugestie o tym, że w firmie Andrzeja Mellera pracował syn Czesława Wandzla, dyrektora MZDiM. – Był zatrudniony bardzo krótko i to w charakterze praktykanta – wyjaśnił sąd. – Zdobywał w ten sposób niezbędne doświadczenie. Trudno na tej podstawie domniemywać, że doszło do korupcji.

Sędzia wspomniał też o wątku politycznym. Prokuraturę zawiadomili radni Eugeniusz Piotrowski i Robert Prystrom. Obaj byli kandydatami na prezydenta Jeleniej Góry, a w owym czasie radnymi. – To mogło rzutować na powstanie tego postępowania – powiedział sędzia. Od razu jednak dodał, że radni niewątpliwie mieli prawo dociekać prawdy w tej sprawie i że było to ich obowiązkiem.

Na sali rozpraw nie było prokuratora. Jerzy Bigus i Edward Matoryn nie kryli zadowolenia z wyroku.

– Zrobiliśmy to, co mieliśmy do zrobienia – skomentował wicedyrektor MZDiM. – Jestem uczciwym człowiekiem. Przez 32. lata pracy prowadziłem inwestycje na znacznie większe kwoty. I nigdy nie było z nimi problemów – podkreślił.

– Nie ma idealnych projektów, podczas każdej inwestycji są odstępstwa od nich – powiedział Edward Matoryn.

www.nj24.pl

Dodaj komentarz